Z okazji dnia dziecka życzę nam wszystkim dużo fantazji i abstrakcyjnego myślenia. Poniżej załączam tłumaczenie mojego, swego rodzaju artystycznego manifestu, opublikowanego z 12 lat temu, ale który jest mi wciąż na tyle bliski, że jest wyznacznikiem wielu moich działań.
Granica pomiędzy zwykłym gestem, a sztuką jest cienka niczym włos...
Allotopies: Czy mogłabyś w kilku
słowach zaprezentować nam swój projekt?
Z: W pewien sposób projekt ten reprezentuje mój punkt widzenia na
interwencję w przestrzeń publ iczną. Jest
to bardzo prosty projekt, prawie niewidoczny – polega na pozostawieniu jajek w
przestrzeni miejskiej, w miejscach tak różnych jak np. metro. Główną ideą jest
podkreślenie rzeczywistości poprzez dorzucenie do niej rzeczy która nie ma
absolutnie żadnego związku z otoczeniem jak np. jajko. To może dziwić, ale pokazuję
w ten sposób, że nasze otoczenie może się zmieniać, zaskakiwać nas nowymi
elementami. Tworzy rysę na stałym, gładkim obrazie życia codziennego.
Podsumowując: w naszym bl iskim
otoczeniu pojawia się element abstrakcyjny: Czy tędy naprawdę przechodziła
kura?
A: Jak zdefiniowałabyś przestrzeń
publ iczną?
Zazwyczaj
ludzie przechodzą przez miejsca z różnymi prędkościami. Miejsce gdzie się
znajdują nie jest więcej miejscem. Ta sytuacja przypomina mi sposób myślenia
urbanistów z lat 60- tych (zwłaszcza Archigram) dla nich to właśnie ruch
definiował przestrzeń. Mam wrażenie, że dzisiaj odnajdujemy się w podobnej
sytuacji. Najważniejsza w tej chwili jest prędkość, ruch. W wyniku tego
większość ludzi przestaje zwracać uwagę na otoczenie.
Muszę
powiedzieć z lekkim niepokojem, że obserwuję jak mechanizm ignorancji odwraca
znaczenie otoczenia. Tak jak powiedziałam wyżej, przestrzeń staje się coraz
mniej zwarta. Ludzie zamykają się coraz bardziej w sobie, a wszystko co ich
otacza traci swą wartość. Ludzie stają się ignorantami. Drażni mnie to.
Uczucie
zdziwienia jest cechą typową dla dzieci, ale nawet u dorosłych ma pozytywne
skutki. Uwalnia wyobraźnię, powoduje abstrakcyjne myślenie. Wystarczy czasem
zrobić niewielką rzecz. Często małe rzeczy mają większy oddźwięk niż
spektakularne czyny.
A: Jakiej oczekujesz reakcji?
Nie
jestem pewna czy mogę czegokolwiek oczekiwać… Oczywiście przed realizacją
projektu można przewidywać reakcje, przewidywać pytania jakie odbiorcy będą
sobie zadawać widząc jajka, jednakże nigdy nie możemy być pewni efektu naszej
pracy na pewno. Dla tych, co przemieszczają się bez zwracania uwagi na
otoczenie nic się nie zmieni, absolutnie nic. Ale jeśli choćby spróbują się
rozejrzeć dookoła dokładniej, zobaczą jajka i być może ich obecność uznają za
rzecz niecodzienną. A to jest dużo – ta sekunda zdziwienia. Jeśli ktoś pomyśli
sobie < Hmmm chyba coś tu nie gra… jajko? Tutaj?> Wtedy będę bardzo
zadowolona.
A: Które nurty działalności były
dla Ciebie inspiracją?
Moim
punktem wyjścia była akcja polskiej grupy artystycznej Łódź Kaliska. Kilka lat
temu słyszałam o ich akcji realizowanej w polskich Tatrach. Aby ułatwić naukę
liczby 2499 – wysokość Rysów co roku członkowie grupy wnoszą na sam szczyt
plecak pełen kamieni z zamiarem podwyższenia góry o 1 metr. Podobają mi się
bardzo akcje tego rodzaju. Możemy oczywiście zastanawiać się co chcą wyrazić tą
akcją? Jaki jest jej sens? Ale to nie efekt jest tu najważniejszy, ale intencja
zmiany czegoś, modelu do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
Innym
artystą dającym mi dużo do myślenia jest Francis Alÿs. Odnajduję w jego performingach
intencję stworzenia dystansu pomiędzy otoczeniem i ludźmi znajdującymi się w
niej. Projekt „narkoturysty” na przykład (powtarzany w podobnej formie przez
Pawła Althamera w Warszawie w styczniu 2005 kiedy po konsumpcji różnych
narkotyków w różny sposób odbierał tę samą przestrzeń) Za każdym razem wnioski
z obserwacji były inne, a przestrzeń nie ulegała żadnym zmianom. Dla mnie ważną
sprawą jest pokazywanie ludziom jak praktyczne jest rozglądanie się wokół
siebie, bo nie wiemy gdzie może chować się <sztuka niezauważalna>. To
jest coś co „rusza” miasto.
A: Czy oprócz <jajek>
zrobiłaś jezcze jakąś akcję?
Właściwie
to początkowo myślałam nad całą serią „małych” zdarzeń, które rozpłyną się w
przestrzeni. Akcji niemalże niewidocznych. Później chciałam zebrać wszystkie
swoje czyny i zgrupować je w jednym dziele pt. „Dziennik artysty nieśmiałego”.
A: Dlaczego nieśmiałego?
Niespecjalnie
lubię podpisywać się pod swoimi publicznymi dziełami. Ponadto wszystkie moje
prace (zwłaszcza ta z jajkami) są małe, dyskretne, nie są to wielkie
interwencje w przestrzeń, nie ma w nich nic spektakularnego.
Z
biegiem czasu postanowiłam pozostać jedynie przy akcji z jajkami, która
pozostaje główną ideą, a późniejsze interwencje są w podobnym stylu.
A:Na przykład?
Moim
pierwszym pomysłem było obudzić wiosnę. Zebrałam budziki i wszystkie nastawiłam
na południe w pierwszy dzień wiosny. Niestety pomysł nie zadziałał, bo zaczęło
być ładnie już kilka dni wcześniej, w wyniku czego budziki były już zbędne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz