czwartek, 1 czerwca 2017

Abstrakcja

Z okazji dnia dziecka życzę nam wszystkim dużo fantazji i abstrakcyjnego myślenia. Poniżej załączam tłumaczenie mojego, swego rodzaju artystycznego manifestu, opublikowanego z 12 lat temu, ale który jest mi wciąż na tyle bliski, że jest wyznacznikiem wielu moich działań.
Granica pomiędzy zwykłym gestem, a sztuką jest cienka niczym włos...

Allotopies: Czy mogłabyś w kilku słowach zaprezentować nam swój projekt?
Z: W pewien sposób projekt ten reprezentuje mój punkt widzenia na interwencję w przestrzeń publiczną. Jest to bardzo prosty projekt, prawie niewidoczny – polega na pozostawieniu jajek w przestrzeni miejskiej, w miejscach tak różnych jak np. metro. Główną ideą jest podkreślenie rzeczywistości poprzez dorzucenie do niej rzeczy która nie ma absolutnie żadnego związku z otoczeniem jak np. jajko. To może dziwić, ale pokazuję w ten sposób, że nasze otoczenie może się zmieniać, zaskakiwać nas nowymi elementami. Tworzy rysę na stałym, gładkim obrazie życia codziennego. Podsumowując: w naszym bliskim otoczeniu pojawia się element abstrakcyjny: Czy tędy naprawdę przechodziła kura?

A: Jak zdefiniowałabyś przestrzeń publiczną?
Zazwyczaj ludzie przechodzą przez miejsca z różnymi prędkościami. Miejsce gdzie się znajdują nie jest więcej miejscem. Ta sytuacja przypomina mi sposób myślenia urbanistów z lat 60- tych (zwłaszcza Archigram) dla nich to właśnie ruch definiował przestrzeń. Mam wrażenie, że dzisiaj odnajdujemy się w podobnej sytuacji. Najważniejsza w tej chwili jest prędkość, ruch. W wyniku tego większość ludzi przestaje zwracać uwagę na otoczenie.
Muszę powiedzieć z lekkim niepokojem, że obserwuję jak mechanizm ignorancji odwraca znaczenie otoczenia. Tak jak powiedziałam wyżej, przestrzeń staje się coraz mniej zwarta. Ludzie zamykają się coraz bardziej w sobie, a wszystko co ich otacza traci swą wartość. Ludzie stają się ignorantami. Drażni mnie to.
Uczucie zdziwienia jest cechą typową dla dzieci, ale nawet u dorosłych ma pozytywne skutki. Uwalnia wyobraźnię, powoduje abstrakcyjne myślenie. Wystarczy czasem zrobić niewielką rzecz. Często małe rzeczy mają większy oddźwięk niż spektakularne czyny.

A: Jakiej oczekujesz reakcji?
Nie jestem pewna czy mogę czegokolwiek oczekiwać… Oczywiście przed realizacją projektu można przewidywać reakcje, przewidywać pytania jakie odbiorcy będą sobie zadawać widząc jajka, jednakże nigdy nie możemy być pewni efektu naszej pracy na pewno. Dla tych, co przemieszczają się bez zwracania uwagi na otoczenie nic się nie zmieni, absolutnie nic. Ale jeśli choćby spróbują się rozejrzeć dookoła dokładniej, zobaczą jajka i być może ich obecność uznają za rzecz niecodzienną. A to jest dużo – ta sekunda zdziwienia. Jeśli ktoś pomyśli sobie < Hmmm chyba coś tu nie gra… jajko? Tutaj?> Wtedy będę bardzo zadowolona.

A: Które nurty działalności były dla Ciebie inspiracją?
Moim punktem wyjścia była akcja polskiej grupy artystycznej Łódź Kaliska. Kilka lat temu słyszałam o ich akcji realizowanej w polskich Tatrach. Aby ułatwić naukę liczby 2499 – wysokość Rysów co roku członkowie grupy wnoszą na sam szczyt plecak pełen kamieni z zamiarem podwyższenia góry o 1 metr. Podobają mi się bardzo akcje tego rodzaju. Możemy oczywiście zastanawiać się co chcą wyrazić tą akcją? Jaki jest jej sens? Ale to nie efekt jest tu najważniejszy, ale intencja zmiany czegoś, modelu do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
Innym artystą dającym mi dużo do myślenia jest Francis Alÿs. Odnajduję w jego performingach intencję stworzenia dystansu pomiędzy otoczeniem i ludźmi znajdującymi się w niej. Projekt „narkoturysty” na przykład (powtarzany w podobnej formie przez Pawła Althamera w Warszawie w styczniu 2005 kiedy po konsumpcji różnych narkotyków w różny sposób odbierał tę samą przestrzeń) Za każdym razem wnioski z obserwacji były inne, a przestrzeń nie ulegała żadnym zmianom. Dla mnie ważną sprawą jest pokazywanie ludziom jak praktyczne jest rozglądanie się wokół siebie, bo nie wiemy gdzie może chować się <sztuka niezauważalna>. To jest coś co „rusza” miasto.

A: Czy oprócz <jajek> zrobiłaś jezcze jakąś akcję?
Właściwie to początkowo myślałam nad całą serią „małych” zdarzeń, które rozpłyną się w przestrzeni. Akcji niemalże niewidocznych. Później chciałam zebrać wszystkie swoje czyny i zgrupować je w jednym dziele pt. „Dziennik artysty nieśmiałego”.

A: Dlaczego nieśmiałego?
Niespecjalnie lubię podpisywać się pod swoimi publicznymi dziełami. Ponadto wszystkie moje prace (zwłaszcza ta z jajkami) są małe, dyskretne, nie są to wielkie interwencje w przestrzeń, nie ma w nich nic spektakularnego.
Z biegiem czasu postanowiłam pozostać jedynie przy akcji z jajkami, która pozostaje główną ideą, a późniejsze interwencje są w podobnym stylu.

A:Na przykład?

Moim pierwszym pomysłem było obudzić wiosnę. Zebrałam budziki i wszystkie nastawiłam na południe w pierwszy dzień wiosny. Niestety pomysł nie zadziałał, bo zaczęło być ładnie już kilka dni wcześniej, w wyniku czego budziki były już zbędne.

                              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz